Łukasz Witkowski - Dziennik

Zabawa w chowanego, w której zaklepujemy światło.

Nie kładź przede mną przymiotników.
Musisz wiedzieć, że ta ciemność
była tu przed tobą, a wszystkie błędy
zamierzone wcześniej są czymś więcej
niż tylko nikłym tropem, obroną
pozbawioną wiary w przekonanie prawd.

Pamiętaj – jeżeli stygnę w ramionach
to znaczy, że przybieram kształt i wszystko,
co powiesz może na zawsze wypaczyć moją śmierć.

Na dobry początek wychodzę z domu,
tam gdzie kolekcjonerzy mitów nucą
ody o przeczuciach. Po drodze do pracy
spotyka mnie wędrująca sygnifikacja
lęku przed wpływami, a w samym sednie dni,
czeka mnie dosłowne wybawianie
–przepraszam– wywabianie duszy
z powierzchni ciała.

Którego ode mnie nie oddzielisz,
którego nie da się już oswoić i nic nie pomoże
zdzieranie głosu, skóry z kolan, łokci.

Ostatnia informacja
nie przyjdzie pocztą ani esemesem,
tylko krótką obecnością igły w sercu.
  • 23 maja 2010, 20:43:00
  • Podoba się: 0
  • Komentarze: 0

Podoba się (0)

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się