Horyzont zdarzeń

Autor: Łukasz Witkowski, Gatunek: Poezja, Dodano: 02 lutego 2019, 20:50:20

 

Dźwięk jak rzeka wylana z koryta
na nowe buty, nowe szwy, stare blizny.
Uciska i uciera, i boli, nowe życie,
które chcesz zdjąć z pleców, kiedy tylko
przechodzisz przez drzwi.

 

Dzień świstaka, nawet śmierć powtarza
ten sam schemat. Nóż w sercu, rozbity samolot,
kłótnie zakończone pociskami, radiowóz
kończy życie kobiety. Gwiazdy są jeszcze niezmienne
ale dajmy im cały ten czas.

 

Wdychasz smog, ludzie w maskach krokami
wycierają chodnik. Każdy oddech sunie
w przestrzeni jak smyczek po strunie.
Trujemy się. W zatruciu przecieramy oczy,

widzimy wszystko, a najbardziej nic.

 

Na koniec wydaje nam się dużo, wracamy
w znajome strony, wymazujemy z pamięci
słowa i zdarzenia, ich sprzeczność, których moc
przecieka w teraz. Na horyzoncie zdarzeń

wszystko co może się stać, ma na to wieczność.

Komentarze (12)

  • Zapytam jak Słownik P. Co to kurwa jest?

  • aż szkoda, że zbezcześciłam ten obraz :P

  • Liryka lizopizdna albo zob. poprz. kom. sygn. Sł
    Pol.
    Innymi słowy: witkoś, po tylu latach muza Cię cmokla w nos.


  • piękne

  • A że widzimy nic...oj tu się mylisz bardzo a bardzo.
    Właśnie nie.

  • ktoś się tyle napracował...

  • Dominiku. Domyślam się, że widzisz wszystko i zawsze. Beato... E?
    Słowniku... cześć? Zazwyczaj pierdzę sobie do szuflady. Czasami trzeba wyjść na zewnątrz. Dobrze czy nie.

  • Mowa - nie przeszkadza

  • Nie kradnij.

  • Kradnij czego?



  • oj, szkoda, że zdjęcie zostało zniszczone...

  • to fanie, bo masz niezłą
    grzywkę ;)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się