Pocztówka z Kayaköy

Autor: Łukasz Witkowski, Gatunek: Poezja, Dodano: 14 czerwca 2018, 14:39:33

Bezruch, oddycham parującą ziemią, wspięliśmy się tu,
żeby się zamyślić - w oddali skorupy dawnych domów
rzucają cień na wygnanie greków. Martwe miasto,
starsza para przy ruinach kapliczki jak dwa słópy soli,
wpatruje się w morze, w łódkę dobijającą
do brzegu; w samych siebie.

W oddali grzmot grozi ulewą, a nam się nigdzie nie spieszy,
chociaż musimy zejść stąd i żyć dalej do czasu, kiedy
nigdzie już nie uda nam się spóźnić. Wolałabyś wiedzieć,
ja nie lubię mówić, dlatego wszystko zawsze kończy się
nieporozumieniem. W barze pod winogronami jest sennie.
Bawisz się z psem, który ukradł ci buta.

Niczego nie podejrzewasz, choć już niedługo będziesz wisieć
z gałęzi kasztanowca. Znajdą cię dopiero w styczniu.
Tymczasem robisz sobie pasemka i śnisz o górskich kozach,
ziemniakach z ogniska - przypaliła ci się nogawka ulubionych jeansów

- pamiętasz? Jeszcze jesteśmy tu, gdzie są plany, miejsca, ludzie o oczach
w kolorze piwa, które sączę.

Pies uciekł.

Komentarze (6)

  • Przejmujący. Rozmowa z kimś, kogo już nie ma, jak rozumiem. To prawda, że zapamietuje się drobiazgi z pozoru nieistotne. Tutaj - historia z butem i psem....

    Jest też troszkę do poprawienia:

    - "słópy" - "słupy"
    - "w oddali grzmot grozi ulewą" - może tak: "w oddali błyska. Grozi ulewą".
    ("grzmot grozi ulewą" jest nawet zabawne, wygląda jak Zeus, Zeus przezywany tu "Grzmotem", wymachujący gromem, czyli błyskawicą, jak kijem, ale...)
    - "wisieć NA gałęzi, albo "ZWISAĆ / z gałęzi".

    (Te "słópy" są dla mnie całkiem zrozumiałe, jako błąd. Sama, często, w obliczu nagromadzenia słów z "ó", wstawiam to "ó" tam, gdzie powinno być "u".
    Nie przejmuj się więc!).

  • Dzięki.



  • Bezruch, oddycham parującą ziemią, wspięliśmy się tu,
    żeby się zamyślić - w oddali skorupy dawnych domów
    rzucają cień na wygnanie greków. Martwe miasto,
    starsza para przy ruinach kapliczki jak dwa słupy soli,
    wpatruje się w morze, w łódkę dobijającą
    do brzegu; w samych siebie.

    W oddali grzmot grozi ulewą, a nam się nigdzie nie spieszy,
    chociaż musimy zejść stąd i żyć dalej do czasu, kiedy
    nigdzie już nie uda nam się spóźnić. Wolałabyś wiedzieć,
    ja nie lubię mówić, dlatego wszystko zawsze kończy się
    nieporozumieniem. W barze pod winogronami jest sennie.
    Bawisz się z psem, który ukradł ci buta.

    Niczego nie podejrzewasz, choć już niedługo będziesz wisieć
    na gałęzi kasztanowca. Znajdą cię dopiero w styczniu.
    Tymczasem robisz sobie pasemka i śnisz o górskich kozach,
    ziemniakach z ogniska - przypaliła ci się nogawka ulubionych jeansów

    - pamiętasz? Jeszcze jesteśmy tu, gdzie są plany, miejsca, ludzie o oczach
    w kolorze piwa, które sączę.

    Pies uciekł.

  • ciekawa podróż.

  • Dla mnie druga wersja lepsza. Ale i tak ogólnie - podoba mi się ten tekst, po poprawce "ó".

    • sumer _
    • 16 czerwca 2018, 17:33:37

    Klimatyczne, przyjemnie sie czytalo. Ale tez prozowate.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się